Tygodnik "Wprost"

Ponad cztery miliony Polaków płaci za ciepło więcej, niż powinni - czasem wielokrotnie więcej! Płacą tyle, mimo że w ich mieszkaniach zainstalowano tzw. podzielniki ciepła, czyli urządzenia mierzące jego zużycie. W dwóch milionach polskich mieszkań zamontowano około dziewięciu milionów podzielników. Przynajmniej w połowie tych mieszkań wskazania podzielników mają niewiele wspólnego z wysokością rachunków za ciepło. Trwają właśnie rozliczenia zużycia ciepła i znowu kilka milionów osób zapłaci za ogrzewanie więcej, nie wiedząc z jakiego powodu. Z kolei ich sąsiedzi zapłacą mniej, niż powinni.

Przyjęte w Polsce systemy rozliczeń zużycia ciepła są wierną kopią niemieckich rozwiązań. Tyle że w Niemczech stosuje się zupełnie inne systemy izolacji budynków, inne jest rozmieszczenie instalacji cieplnej, inna wymiana ciepła wewnątrz mieszkań i budynków. W efekcie automatycznego przeniesienia niemieckich rozwiązań mieszkania w Polsce są arbitralnie zaliczone do różnych kategorii zużycia ciepła, co pozwala podwyższać ceny niezależnie od wskazań podzielników. Zarabiają na tym zarówno dostawcy ciepła, jak i firmy rozliczające jego zużycie. Większości tych ostatnich nie można skontrolować, bo są to spółki-córki firm niemieckich (opanowały 70 proc. polskiego rynku), które w Niemczech przygotowują rozliczenia. - Wiele z tych firm wykazuje w Polsce straty, choć obsługa podzielników jest bardzo zyskownym interesem. Spółki te zamawiają na przykład karty rozliczeniowe w Niemczech i kupują je od swojej firmy-matki wielokrotnie drożej, niż gdyby takie same kupowały w Polsce. Firmy te mają oczywiście zyski, lecz ich nie ujawniają, tylko transferują do Niemiec ównież nie wiadomo dlaczego.

W Polsce w budynkach wielorodzinnych znajduje się ponad 2 mln mieszkań, w których żyje około 8 mln osób. W przeciwieństwie do właścicieli domów jednorodzinnych nie są oni stroną umów z dostawcami ciepła. Za odbiorców uważane są tylko spółdzielnie albo wspólnoty mieszkańców.
- W Polsce nie ma jednoznacznych przepisów, które regulowałyby problemy indywidualnego rozliczania kosztów ogrzewania w budownictwie wielorodzinnym - mówi prof. Robert Rabjasz z Instytutu Ogrzewnictwa i Wentylacji Politechniki Warszawskiej.

Obowiązuje więc dowolność.

Tylko część firm, które na zlecenie spółdzielni i wspólnot rozliczają opłaty za ciepło, opiera się wyłącznie na wskazaniach podzielników. Większość stosuje dodatkowo tzw. współczynniki kalkulacyjne. Są one przyjmowane bez jakichkolwiek badań charakterystyki konkretnych budynków - jakości materiałów, z jakich je zbudowano, stanu ich zużycia, rozkładu mieszkań i korytarzy w budynku, przebiegu linii ciepłowniczych itp. Według ekspertów z Politechniki Warszawskiej, te właśnie czynniki nawet w 80 proc. decydują o faktycznym zużyciu ciepła w konkretnych mieszkaniach. Choć firmy obliczeniowe wiedzą, że o wiele więcej ciepła ucieka z naszych mieszkań przez ściany do sąsiada niż przez okna czy ściany frontowe, nie biorą tego pod uwagę w obliczeniach.
- Przeprowadzone przez nas badania wykazały, że stosowane obecnie w kraju metody rozliczeniowe powodują błędy sięgające 200-800 proc., a czasem nawet 2000 proc. Obliczenia są więc de facto fikcją - mówi prof. Robert Rabjasz.

- Stosowanie w rozliczaniach indywidualnych współczynników czy mierzenie temperatury to przeżytek. W Niemczech dawno już od tego odstąpiono. Tego rodzaju współczynniki chcemy też "spłaszczać" w Polsce. Niektórym odbiorcom proponujemy całkowitą rezygnację z nich - zapewnia Andrzej Mroczkowski, dyrektor działu technicznego firmy Techem, spółki z niemieckim kapitałem, jednej z największych zajmujących się u nas rozliczaniem kosztów ogrzewania. Rzeczywiście w Niemczech odchodzi się od systemów stosowanych przez niemieckie firmy w Polsce na rzecz cyfrowych mierników.

Nowoczesne metody i technologie jednak kosztują, a firmy świetnie dotychczas zarabiające na wdrażaniu w Polsce gotowych rozwiązań nie mają powodu, żeby zabić kurę znoszącą złote jajka. - W całej Polsce mamy 1,5 mln podzielników. Odczyt jednego kosztuje użytkownika 8-10 zł rocznie. I to jest nasz dochód - mówi Piotr Hupałowski, dyrektor handlowy polskiej filii niemieckiej firmy Metrona. Po odjęciu kosztów jego firma może więc liczyć na zysk w wysokości 10 mln zł rocznie.

źródło: Wprost, Nr 1016, data: 19.05.2002

powrót do Spisu treści działu Podzielniki ciepła

Projekt i wykonanie: Raxo Design Group