Mieszkańcy Bytomia są wzorem dla innych miast

Lokatorzy ul. Chorzowskiej i Cichej w Bytomiu zawiązali stowarzyszenie, które zajmuje się poprawą bezpieczeństwa na osiedlu. Ich wzorem chcą pójść mieszańcy innych miast, m.in.Tarnowskich Gór.

Członkowie Grupy Inicjatywnej Ochrony Lokatorów z Bytomia
Kiedy dwa lata temu mieszkańcy ulic Chorzowskiej i Cichej w Bytomiu zakładali Grupę Inicjatywną Ochrony Lokatorów, chcieli tylko wygrać spór ze spółdzielnią. Uważali, że zawyżono koszty modernizacji bloków i opłaty za centralne ogrzewanie. Sprawa trafiła do prokuratury, a lokatorzy uwierzyli, że w grupie mogą więcej. Teraz zajęli się poprawą stanu bezpieczeństwa na osiedlu.

- Pewnego dnia wyjrzałem przez okno, a tam grupa mężczyzn popija pod blokiem piwo. Starsi bali się koło nich przejść. Pomyślałem, że trzeba coś z tym zrobić - mówi Piotr Smętek, jeden z założycieli GIOL.

Mieszkańcy wywalczyli w administracji tablice z napisem "Zakaz spożywania alkoholu". Nie wystraszyli się, gdy ktoś powybijał potem kilka szyb. Poszli poprosić właściciela miejscowego sklepiku, żeby przypominał klientom o zakazie. Pijacy zniknęli.

- Udało nam się też załatwić montaż dużych lamp, dzięki którym czujemy się bezpieczniej, i odzyskać parking, który zabrano nam niezgodnie z przepisami. Teraz zastanawiamy się, jak pomóc biednej policji, która korzysta z marnego sprzętu - dodaje Smętek.

Spotykają się w salce, której użycza im proboszcz miejscowej parafii. Zyskali przychylność przedstawicielki administracji i miejscowej radnej. Dziś stowarzyszenie liczy już około 30 osób i wciąż przybywa chętnych.

- Słyszę same przyjazne komentarze. Ludzie nam gratulują, mówią, żebyśmy działali tak dalej - mówi Antoni Marczewski, inżynier chemik.

Marczewski nie boi się, że spółdzielnia zemści się na nim za działalność w GIOL. Przekonuje niedowiarków, że warto połączyć siły. - Bywa, że ludzie boją się nawet podpisać pod jakimś listem do spółdzielni. Mówię im wtedy, że tak nie można, że w grupie jest raźniej - podkreśla.

Odważni bytomianie wzbudzają podziw mieszkańców sąsiednich miast. Odkąd stało się o nich głośno, odbierają sporo telefonów od lokatorów z innych spółdzielni, którzy też chcą działać. Niedawno zgłosił się do nich Edward Żyła, inżynier budowlaniec z Tarnowskich Gór. - Spodobało mi się to, co robią. Chciałbym, żeby nasza spółdzielnia też się z nami liczyła - mówi Żyła.

Już zwerbował kilka osób, które chcą założył GIOL na swoim osiedlu. We wtorek przyjedzie do Bytomia po radę. - Mamy za drogą wodę. Zamierzamy coś w tej sprawie zrobić - zapowiada.

Bytomianie też borykają się teraz ze zbyt wysokimi, ich zdaniem, cenami wody. Będą domagać się obniżki. W kilka dni zebrali ponad 800 podpisów pod pismem do władz miasta. - To jeszcze nie koniec - mówią.

źródło: Gazeta Wyborcza, autor: red. Angelika Swoboda

powrót do Spisu treści działu Bezpieczne osiedle

Projekt i wykonanie: Raxo Design Group